Magyarorszag. Hungary. Węgry.
Madziarzy... Zapewne istnieje jeszcze kilka języków, które wywracają węgierską
nazwę Węgier do góry nogami. Nie ma się jednak co dziwić – zanim nauczyłam się
poprawnie wymawiać „Magyarorszag” minęło trochę czasu.
Dlaczego? Bo węgierski to istny łamacz języka. Praktycznie w każdym kraju,
który odwiedziliśmy byliśmy w stanie bez większych problemów nauczyć się kilku
podstawowych zwrotów. Na Węgrzech ledwie
udało nam się nauczyć jak się mówi „dziękuję”, a i to mówiliśmy często tak
bardzo niepoprawnie, że nas nie rozumiano.
Korzenie języka były tematem dość mglistym. Snuto domysły jakoby węgierski
miał być odłamem języka tureckiego, aby w reszcie uznać jego pokrewieństwo z
językiem fińskim. Nie były to jednak jedyne wariacje na jego temat. Utożsamiano
go również z włoskimi Etruskami, identyfikowano z Sumerami żyjącymi na terenach
starożytnej Mezopotamii. Łączono go również z językiem ormiańskim i
dziesiątkami innych, najróżniejszych języków. Pojawiła się również teoria,
która głosiła, że węgierski wywodzi się z japońskiego. Jak sami już zapewne
zdążyliście zauważyć - ciężki to temat
i dosyć rozległy.