W każdym razie po bardzo wyczerpującym spacerze po wszystkim co oferowało biskupińskie muzeum mieliśmy nadzieję na szybkie złapanie stopa do położonego nieopodal Żnina.
...nadzieja jednak w tym wypadku okazała się matką głupców i całkiem dosłownie wyprowadziła nas w pole.
Otóż maszerowaliśmy tak długo, że aż dotarliśmy do Wenecji. Tak - dobrze czytacie - do Wenecji! Nie było w niej jednak placu świętego Marka ani setek turystów, było za to sporo wody i muzeum kolejki wąskotorowej - jeśli to się liczy.