Kiedy Fabio
zaproponował nam byśmy zatrzymali się u niego byliśmy zachwyceni. Powiedział,
że mieszka za miastem, w górach. Mówił o tym tak jakby miało nas to
zniechęcić, ale było wręcz przeciwnie. Z każdą chwilą stawaliśmy się coraz
bardziej zafascynowani. W końcu wydusił z siebie prawdę. Powiedział, że mieszka
w o tyle specyficznych warunkach, że nie jest to standardowy dom, a... jurta.
Gdybyśmy byli w Kirgistanie czy innym kraju na wschodzie nie dziwiłoby nas to
ani trochę, ale Włochy jakoś nie bardzo kojarzą nam się z typowymi dla Azjatów
domami.
Popadliśmy więc
w jeszcze większy zachwyt. Podniecona tą
nietypową sytuacją od razu postanawiam pochwalić się mojej mamie. Wysyłam jej
więc sms’a, a którym opisuję to jak poznaliśmy Fabio i jak bardzo nam pomógł.
Wiadomość kończę w ten sposób:
- Fabio mieszka w Alpach. W Jurcie. Niedaleko
Imperii.
Znam swoją
matkę i wiem, że uzna, że coś pokręciłam. Oczekuję więc na odpowiedź, w której
to zostanie mi wytłumaczone czym jest jurta i uzmysłowione, że pomyliłam się.
Kiedy przychodzi odpowiedź odbieram ją z szelmowskim uśmiechem na twarzy.
- Czy Ty wiesz czym jest jurta? Jurta to namiot
koczowników azjatyckiego stepu. Jego wierzch pokryty jest wzorzystą tkaniną, a
szczyt wyposażony jest w otwór dymny. Dziś z tamtego miejsca wyglądają kominy
piecyków. Jurta obciągnięta jest płótnem albo skórą, ugina się pod wpływem
wiatru... Zastanów się więc coś Ty do mnie napisała!