Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powrót do przeszłości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powrót do przeszłości. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 czerwca 2014

Powrót do przeszłości

Kilka wpisów z tym włącznie nie będzie posiadało w zestawie idealnych zdjęć. W takich chwilach

zastanawiam się z czego wynika to, że nie posiadamy wystarczającej ilości fotografii - przywieźliśmy ponad cztery tysiące zdjęć, a bywają takie chwile, w których nie wystarcza mi ich do wpisów...

W związku z powyższym - będę starała się wynagrodzić brak fotek słowami. I mam wielką nadzieję, że uda mi się tego dokonać mimo tego jak bardzo padam z nóg gdy to piszę ;)

Zaraz po zakończeniu konwersacji z Omadem, który wybitnie nieudolnie udawał, że nas pamięta kontynuowaliśmy spacer ulicami Asilah. Był on niezwykle ekscytujący bo mimo, że miasto już widzieliśmy zdawało się być całkiem obce. Uliczki nie były dla nas labiryntem. Było one niczym cover jakiegoś dobrego kawałka w jeszcze lepszej odsłonie.

Ogólnie rzecz biorąc miasto zostało posprzątane i brak stert śmieci - przynajmniej w takiej ilości jak uprzednio - nadawał mu uroku. Nie wydarzyło się nic mrożącego w żyłach krew, ale za to spełniło się jedno z marzeń, które z zasady należą do gatunku tych, które nie spełniają się nigdy bo szybko się o nich zapomina. Nie brakowało też śmiechu...

A było to tak...

Aby zrozumieć sens tej sytuacji trzeba cofnąć się w czasie. I to dość sporo - o jakieś cztery lata, czyli do czasu kiedy ja i Adaś się poznaliśmy. Jak i również to czasu kiedy Adaś nie miał pojęcia o tym jak jeździć na stopa. Otóż w pierwszych miesiącach naszej znajomości poprosiłam go o to by kiedyś zabrał mnie do kawiarni "Pod Sindbadem Żeglarzem" na herbatę. Nie mam pojęcia skąd ta nazwa przyszła mi do głowy. Nigdy nigdzie nie widziałam takiej knajpy. Ot, jakieś tam drobne marzenie szesnastolatki.

W ciągu kolejnych dwóch miesięcy nie pamiętałam już o nim, ani nawet nie rozglądałam się za kawiarnią o takiej nazwie.