Pobudka o 7.30 rano, szybki prysznic - na zapas. Wszystko w podróży robimy na zapas. Na zapas jemy, na zapas śpimy, na zapas myjemy się gdy jest ku temu okazja i nawet na zapas korzystamy z toalety. Dlaczego? Bo nigdy nie wiadomo kiedy trafi się kolejna okazja do zaspokojenia którejś z powyższych potrzeb. Ot, tu niesmaczna ciekawostka! Każdemu z nas zapewne na imprezce plenerowej lub nawet tylko na popołudniowym spacerku zdarzyło się zniknąć na chwile w krzakach idąc za potrzebą. Faceci mają tą kwestię życia odrobinę ułatwioną, kobiety natomiast chcąc nie chcąc muszą znaleźć odrobinę prywatności. Jednakże nigdy i nigdzie nie stanowi to żadnego problemu, prawda? Dlaczego na blogu podróżniczym piszę, kolokwialnie mówiąc, o sikaniu? Ano dlatego, że w Maroko jak wam się zachce siusiu to zapewniam was, że nie znajdziecie ani skrawka odosobnienia i będziecie musieli kupić kawę lub cokolwiek innego w najbliższej knajpie żeby móc skorzystać z toalety. Ludzi niby nie wielu, niby kilometry bezdroży i niby cała kupa niezamieszkanego terenu. Chwilami nawet rzec można dzikiego, ale jak chcesz się drogi Polaku wysikać w krzakach to masz na to szanse mniejsze niż na wygranie miliona w totka!