Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie na gigancie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą życie na gigancie. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 sierpnia 2014

Ostatnia noc we Francji

Było zimno. Październik naprawdę dawał o sobie mocno znać. Nie twierdzę, że spanie pod namiotem byłoby niemożliwe, ale uważam, że cztery ściany były o wiele bardziej interesujące od temperatury panującej na zewnątrz. Wylegiwanie się w hotelowych łóżkach zupełnie nie wchodziło w rachubę, ale za to dworzec zdawał się być całkiem niezłym rozwiązaniem. Odszukaliśmy go. Ogrzewany wewnątrz, czysty budyneczek, który – niestety – zamykany jest o północy. Nie mniej – do północy mieliśmy jeszcze trochę czasu, zatem dalsze zastanawianie się nad tym gdzie spędzimy noc postanowiliśmy kontynuować przy kaloryferze.

Na dworze zrywa się wichura, a dzięki niej robi się jeszcze zimniej. To ostatecznie niweczy plany spania w namiocie. Jest na to za zimno, Adaś nie ma karimaty – cały stos argumentów przeciw po prostu!

Gdy przyglądamy się mapie miasta do rozmowy włącza się starsza Francuzka. Czeka na pociąg i nudzi się jej. Postanowiła zatem zagaić do nas aby ową nudę zabić. Pyta o to o czym tak intensywnie rozmawiamy. Mówimy zatem caluteńką prawdę.  Rzecz jasna zostajemy z marszu skierowani do hostelu.  Potem grono rozmówców zaczyna się powiększać. Jakiś młody mężczyzna zdradza nam, że jeśli pójdziemy bokiem torów kolejowych i zejdziemy na starą ich część to trafimy na tunel, w którym stoi stary, odkryty wagon. Twierdzi, że miejsce powinno osłonić nas od wiatru. Dopytujemy jeszcze o szczegóły i idziemy na zwiad.