Opozniony wyjazd z Berlina.
Mielismy wyjechac z Berlina we wtorek. W planie bylo wstanie tego dnia o 6 rano i wyjechanie maksymalnie o 7, ale o godzinie dwunastej w nocy Michal stwierdzil, ze wcale nie ma ochoty nas od siebie wypuszczac i bardzo chetnie przeszedlby sie na dworzec ZOO noca, a my... doszlismy do wniosku ze to bardzo ciekawy pomysl. Tak wiec poszlismy. Ciagle z twardym zalozeniem ze wyjedziemy z Berlina we wtorek, tylko troszke pozniej.
Dworzec ZOO w nocy jest jeszcze bardziej przerazajacy niz za dnia. Mysle, ze spokojnie mozna powiedziec, ze to najsmutniejsze miejsce w calym Berlinie. Ludzie nocujacy na ulicy w polaczeniu z przechadzajaca sie ulicami policja. Kilka osob ledwie trzymajacych sie scian, automat na strzykawki i brudne igly lezace na ulicy, plamy krwi i biegajace szczury. I wszedzie smierdzi szczynami. Wszedzie. Park nieopodal z reszta duzo ciekawszym miejscem nie jest. Mniej oswietlony wiec ludzie spiacy w krzakach niejednokrotnie wygladali jakby od dawna nie zyli. W najwiekszym skrocie - przechadzka noca po starym cmentarzu chyba bylaby duzo bardziej przyjemna, a moze nawet romantyczna.