Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stolica Polski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stolica Polski. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 marca 2015

Ku pierwszej stolicy Polski!

Mogłabym jeszcze długo skupiać się na tym jakby tu zareklamować Muzeum Arkadego Fiedlera w Puszczykowie. Mogłabym stworzyć jeszcze co najmniej kilka opracowań historycznych w oparciu o repliki znajdujące się na terenie muzeum. Myślę jednak, że już wystarczy i warto przejść już do momentu kiedy opuściliśmy fiedlerowski ogródek.

Byliśmy przemarznięci na kość. To co najciekawsze w muzeum znajduje się na zewnątrz. Byliśmy w tym miejscu w styczniu, a to oznaczać może tylko jedno... Pogoda wcale nas nie rozpieszczała!

Zarówno ja, jak i Adaś jesteśmy raczej z gatunku stworzeń ciepłolubnych, a więc siedem stopni mrozu,
które wtedy panowały na dworze było dla nas niczym siedemdziesiąt stopni na minusie. Dygotaliśmy więc i narzekaliśmy bez kresu. Na domiar złego wplątaliśmy się w bardzo malutkie krajowe drogi (a może nawet dróżki), po których nie jeździło absolutnie nic!

Cóż jednak mogliśmy zrobić? No nic. Poszliśmy więc przed siebie żywiąc wielką nadzieję na spotkanie jakiegoś zbłąkanego kierowcy, który zdecydowałby się nas zabrać.

Szliśmy.

I szliśmy....

A potem....

...szliśmy dalej.

poniedziałek, 22 września 2014

Kultura i Nauka

Zarzekaliśmy się, że gdy już wrócimy do Polski to będziemy spali do oporu. Twierdziliśmy, że nie będzie
takiej siły, która zdołałaby nas wyciągnąć z łóżka przed dwunastą. Byliśmy zmęczeni - więc nasze dyskusje na temat spokojnego snu, który mógł trwać dłużej niż przez ostatnie trzy miesiące - były całkowicie uzasadnione. O długim śnie jednak było najwięcej gadania, bo w praktyce wyszło zupełnie inaczej...

Popadaliśmy niczym konie po westernie jeszcze przed północą. Pamiętam jak dziś to uczucie, że śpi się tak bardzo zdrowym snem - będąc czystym, leżąc w czystej pościeli i będąc świadomym tego, że rano nie trzeba się zrywać skoro świt (nie żebyśmy tego nie lubili ;)) ... Nie nastawialiśmy budzików. Było nam ciepło. Sielanka po prostu...

Z niewiadomych przyczyn kilka minut po godzinie szóstej rano oboje byliśmy na równych nogach. Nie, nic nas nie obudziło. Nie było żadnego hałasu ani powodu, dla którego wstaliśmy tak wcześnie. Po prostu tak zadziałał nasz zegar biologiczny. Przez trzy miesiące nasz sen wiązał się w jakiś sposób ze stresem i kończył kiedy tylko pojawiły się pierwsze promienie słońca. Nasz organizm zareagował po prostu tak tak reagować musiał prze ostatnie kilka miesięcy.