wyżyjemy, bo każde pokolenie ma swoje zdanie w tym temacie. Zaczniemy od tego czego dowiadujemy się ze świata nauki. Czyli od suchych faktów. Wielka Piramida ma swoje rozmiary i wartości. Została zmierzona, zbadana i poddana gruntownej lustracji. Wiemy więc NA PEWNO, że… Stoi ona na osi Północ- Południe. Południk, który przebiega przez tę budowlę dzieli Ziemię na dwie połowy. A wiadomo, że nie ma mniejszej i większej połowy, więc jasne jest – że są to części sobie równe.
List
       
Strona Główna  .
Wyprawy  .
O Nas  .
Kontakt i współpraca  .
Projekty Podróżnicze  .
Lifestyle  .
Sponsorzy i Patronaci
piątek, 20 lutego 2015
Puszczykowo kontra Giza
Piramidy budowane były przez starożytnych w wielu miejscach na Ziemi. W Babilonie, w Peru, w Meksyku czy w Chinach. Niektóre z nich zachowało się do czasów nam współczesnych i teraz wiecznie się o nich rozprawia. Po co je budowano? Kto je zbudował? Jak tego dokonano? W jakim czasie? I takie tam podobne inne zapytania w temacie budowy potężnych sztucznych wzniesień. Oczywiście najbardziej znaną piramidą świata jest ta z Gizy.( Nie jest największa, bo dwa razy wyższa od niej jest chińska Biała Piramida, która szczyci się 300 metrami wysokości) Wielka Piramida Cheopsa jednak zrobiła karierę światową i ma zawsze największe branie turystyczne.
Każdy się do niej przyczepia z najróżniejszych powodów. Więc my również odrobinę się na niej
wyżyjemy, bo każde pokolenie ma swoje zdanie w tym temacie. Zaczniemy od tego czego dowiadujemy się ze świata nauki. Czyli od suchych faktów. Wielka Piramida ma swoje rozmiary i wartości. Została zmierzona, zbadana i poddana gruntownej lustracji. Wiemy więc NA PEWNO, że… Stoi ona na osi Północ- Południe. Południk, który przebiega przez tę budowlę dzieli Ziemię na dwie połowy. A wiadomo, że nie ma mniejszej i większej połowy, więc jasne jest – że są to części sobie równe.
wyżyjemy, bo każde pokolenie ma swoje zdanie w tym temacie. Zaczniemy od tego czego dowiadujemy się ze świata nauki. Czyli od suchych faktów. Wielka Piramida ma swoje rozmiary i wartości. Została zmierzona, zbadana i poddana gruntownej lustracji. Wiemy więc NA PEWNO, że… Stoi ona na osi Północ- Południe. Południk, który przebiega przez tę budowlę dzieli Ziemię na dwie połowy. A wiadomo, że nie ma mniejszej i większej połowy, więc jasne jest – że są to części sobie równe.
Etykiety:
Arkady Fiedler,
Giza,
Muzeum Arkadego Fiedlera,
Muzeum w Puszczykowie,
Piramida Cheopsa,
Pracownia Arkadego Fiedlera,
Puszczykowo,
Wieka Piramida
Lokalizacja:
Puszczykowo, Polska
czwartek, 19 lutego 2015
Pierzasty Wąż
Potrafilibyście sobie wyobrazić węża, którego ciało pokrywałyby pióra? Brzmi dość absurdalnie, prawda? Toltekowie jednak tak nie uważali. Przeciwnie – ich wyobrażenie o Bogu posiadającym moc władania niemal całą przyrodą przybierało postać właśnie Pierzastego Węża.
Quetzalcoatl swoim dziwacznym wizerunkiem miał reprezentować zarówno siły płynące z przyrody – za to konkretnie odpowiadała ptasia część jego wizerunku – oraz tajemnice podziemi – czego z kolei symbolem był wąż.
Jego boska kariera nie była w żadnym wypadku przelotną. Oddawały mu hołd całe pokolenia indiańskich ludów. Dorobił się nawet prywatnej świątyni w jednym z meksykańskich miast. Co ciekawe – ów świątynia usytuowana jest na wielkiej piramidzie, a ta z kolei ma podstawę większą od swojej przyrodniej siostry, którą wybudował w Egipcie Cheops.
Etykiety:
Arkady Fiedler,
mitologia,
mity,
Muzeum Arkadego Fiedlera,
Muzeum w Puszczykowie,
Pierzasty Wąż,
Pracownia Arkadego Fiedlera,
Puszczykowo,
Quetzalcoatl,
Tezcatlipoca,
Toltekowie
Lokalizacja:
Puszczykowo, Polska
wtorek, 17 lutego 2015
Tatanka-Yotanka
| > źródło < |
Odwaga, hojność, mądrość oraz hart ducha – cnoty, które sprawiają, że człowiek jest coś wart i reprezentuje sobą coś co należy naśladować i podziwiać. Siuksowie doskonale o tym wiedzieli i dlatego właśnie ów cechy uznali za najważniejsze dla swojego plemienia.
Pewien młody Indianin robił co mógł aby stać się wartościowym członkiem swojego plemienia. Z zapałem uczestniczył w polowaniach i uczył się tego jak być dobrym wojownikiem.
Gdy miał czternaście lat powalił pierwszego przeciwnika. Wtedy to zyskał przywilej noszenia we włosach białego pióra, które upamiętniało to wydarzenie i jednocześnie oznaczało jego pełne prawo przynależności do plemienia. Wtedy też dostał nowe imię – Tatanka-Yotanka, co w wolnym tłumaczeniu oznacza – Siedzący Byk.
Etykiety:
Bitwa pod Little Bighorn,
Custer,
historia Indian,
Muzeum Arkadego Fiedlera,
Muzeum w Puszczykowie,
Siedzący Byk,
Tatanka-Yotanka,
wielki wódz Indian
Lokalizacja:
Puszczykowo, Polska
Santa Maria
| > źródło < |
Podróżnik i niepoprawny marzyciel w jednym. Sięgał po swoje marzenia bez wahania, choć nie było mu wcale łatwo. Kolumb postanowił, że znajdzie drogę morską do Indii. Wziął pod uwagę kulistość naszej planety i uznał, że najbardziej logicznym rozwiązaniem będzie popłynąć na zachód, aby w końcu wypłynąć u wybrzeży Japonii… Cóż. Nie był on pierwszym zapaleńcem, który chciał tego dokonać, ale jego projekt spotkał się z wyjątkowym brakiem poparcia. Najpierw został odrzucony w Portugalii, następnie w Anglii. W obu przypadkach wynikało to z tego, że wyprawa zdawała się być zbyt ryzykownym przedsięwzięciem. Innymi słowy nikt w niego nie wierzył.
środa, 11 lutego 2015
Zagadka Sfinksa
Hybryda o ciele lwa i ludzkiej głowie. Bez dokładnie określonej daty powstania i z niejasnym przeznaczeniem. Sfinksy - najbardziej znane są te pochodzące ze starożytnego Egiptu, ale jego bracia występowali również w mitologiach takich jak grecka czy sumeryjska. Zazwyczaj stworzenia te dysponowały atrybutem skrzydeł, ale tym egipskim ich poskąpiono...Sfinksem, który okrył się największą sławą na świecie jest Wielki Sfinks z Gizy. Jest on długi niemalże na sześćdziesiąt metrów i mierzy dwadzieścia metrów wysokości. Spogląda on w kierunku Nilu, a jego łapy strzegą wejścia do niewielkiej świątyni.
Powstał on prawdopodobnie około dwóch i pół tysiąca lat przed narodzinami Chrystusa, równolegle z piramidami, u stóp których leży. A wszystko to wydarzyło się za panowania Chefrena z IV Dynastii. Podejrzewa się, że lico Sfinksa może być odwzorowaniem twarzy samego faraona.
Etykiety:
Arkady Fiedler,
Asterix i Obelix,
Chefren,
Muzeum Arkadego Fiedlera,
Muzeum w Puszczykowie,
Pracownia Arkadego Fiedlera,
Sfinks,
Sfinks z Gizy,
Sofokles,
Zagadka Sfinksa
Lokalizacja:
Puszczykowo, Polska
poniedziałek, 2 lutego 2015
Brama Słońca spod Poznania
Słynna Brama Słońca z Tiahuanaco w Boliwii przedstawia czterdzieści osiem wyrzeźbionych postaci po obu stronach głównej płaskorzeźby - unoszącego się bóstwa. Istnieją teorie mówiące o tym, że postać osadzona w centrum to nikt inny jak Viracocha - biały bóg Indian z tamtych terenów otoczony nutką tajemnicy.
Wieści z jakimi powrócili nie były zachwycające. Ludzie bowiem nie docenili swojego stwórcy i poczęli oddawać cześć stworzonym przez siebie figurkom, które przedstawiały innych bogów. Prócz tego ogarniać ich zaczęła żądza władzy i ich zachowanie pozostawiało wiele do życzenia.
Istnieją przekazy informujące nas o tym jakoby Viracocha miał zawiesić gwiazdy, Słońce i Księżyc na niebie i stworzyć w Tiahuanaco pierwszych ludzi. Nie jest to jednak jedyna legenda związana z tym bóstwem.Według innej Viracocha nie był samotnikiem i podczas tworzenia świata towarzyszyli mu jego dwaj synowie. Ów legenda posuwa się również dalej niż tylko do aktu stworzenia pierwszych rozumnych istot i mówi o narodzinach wielkich ptaków i zwierząt. Liczne grupy ludzi zostały rozrzucone w różne części kraju. Trwało to chwile, aż Viracocha wysłał swych synów by Ci zorientowali się tym jak żyją ludzie.
Wieści z jakimi powrócili nie były zachwycające. Ludzie bowiem nie docenili swojego stwórcy i poczęli oddawać cześć stworzonym przez siebie figurkom, które przedstawiały innych bogów. Prócz tego ogarniać ich zaczęła żądza władzy i ich zachowanie pozostawiało wiele do życzenia.
Rozwścieczyło to Viracochę. Nie ma się z resztą czemu dziwić. Jego odpowiedzią na ludzką niewdzięczność był ogień i błyskawice.
Etykiety:
Brama Słońca,
Erich von Daniken,
kultura inkaska,
Muzeum Arkadego Fiedlera,
Muzeum w Puszczykowie,
Tiahuanaco w Boliwii,
Virachocha,
Wirakcza
Lokalizacja:
Puszczykowo, Polska
piątek, 30 stycznia 2015
Moai, Wyspa Wielkanocna i Arkady Fiedler
Jest takie jedno miejsce na Oceanie spokojnym. Znajduje się ono ponad trzy i pół tysiąca kilometrów od wybrzeża w Chile i ponad dwa tysiące kilometrów od najbliższego zamieszkiwanego przez ludzi lądu. Jak łatwo się domyślić, ów miejsce to wyspa. Wyspa Wielkanocna. Ten skrawek ziemi jest jednym z najbardziej oddalonych od innych zamieszkałych przez ludzi miejsc. Jest też jednym z tych miejsc, które otacza woń tajemnicy fascynującej wielu, ale też jest jednym z tych, które noszą w sobie nieuchronny gen zagłady. Właściwie historia wyspy to historia ziemi, z tym tylko, że w sporym pomniejszeniu.
Tu następuje ten moment, w którym mam ochotę napisać "Posłuchajcie...", ale nie zrobię tego aby nie zaryzykować porównania mnie do pewnego polskiego pisarza, dobrego, z resztą i niewątpliwie większego ode mnie. Cóż... Całe szczęście, że tacy są, w końcu młode pokolenie musi się uczyć od lepszych od siebie... :)
A więc...
Było to tak...
Wszelkie źródła historyczne podają, że na wyspę w IV wielu dotarli osadnicy z Hawajów, nie jest to jednak
informacja, co do której wszyscy są zgodni. Istnieją również tacy, którzy uważają, że ów wydarzenia miały miejsce całe cztery wieki później. Całkiem niedawno jednak inny naukowiec starał się udowodnić, że data zasiedlenia wyspy to czas około przełomu pomiędzy wiekiem XII, a XIII. Mowa o naszej erze oczywiście. Na "dzień dobry" mamy więc do czynienia z całkiem sporych rozmiarów rozbieżnością. Osadnicy oprócz siebie przytargali również rośliny - choćby banany, zwierzęta - takie jak kury oraz szczury, które okazały się być w przyszłości jednym z trumiennych gwoździ dla przybyłych.
Oficjalnie odkrywcą wyspy został ogłoszony Jacob Roggeveen, który przybił do jej brzegów w niedzielę wielkanocną. Temu właśnie zdarzeniu miejsce zawdzięcza swoją nazwę. Moim skromnym zdaniem odkrywcami Wyspy Wielkanocnej byli osadnicy, którzy przybyli tam znacznie wcześniej i przecież nie byli rdzenną ludnością tej ziemi. Prawda jednak jest taka, że pochodzili z Polinezji, a nie z Europy, a odcień ich skóry nie świecił na biało. Wszystko jasne - historia...taka piękna.
Tu następuje ten moment, w którym mam ochotę napisać "Posłuchajcie...", ale nie zrobię tego aby nie zaryzykować porównania mnie do pewnego polskiego pisarza, dobrego, z resztą i niewątpliwie większego ode mnie. Cóż... Całe szczęście, że tacy są, w końcu młode pokolenie musi się uczyć od lepszych od siebie... :)
A więc...
Było to tak...
Wszelkie źródła historyczne podają, że na wyspę w IV wielu dotarli osadnicy z Hawajów, nie jest to jednak informacja, co do której wszyscy są zgodni. Istnieją również tacy, którzy uważają, że ów wydarzenia miały miejsce całe cztery wieki później. Całkiem niedawno jednak inny naukowiec starał się udowodnić, że data zasiedlenia wyspy to czas około przełomu pomiędzy wiekiem XII, a XIII. Mowa o naszej erze oczywiście. Na "dzień dobry" mamy więc do czynienia z całkiem sporych rozmiarów rozbieżnością. Osadnicy oprócz siebie przytargali również rośliny - choćby banany, zwierzęta - takie jak kury oraz szczury, które okazały się być w przyszłości jednym z trumiennych gwoździ dla przybyłych.
Oficjalnie odkrywcą wyspy został ogłoszony Jacob Roggeveen, który przybił do jej brzegów w niedzielę wielkanocną. Temu właśnie zdarzeniu miejsce zawdzięcza swoją nazwę. Moim skromnym zdaniem odkrywcami Wyspy Wielkanocnej byli osadnicy, którzy przybyli tam znacznie wcześniej i przecież nie byli rdzenną ludnością tej ziemi. Prawda jednak jest taka, że pochodzili z Polinezji, a nie z Europy, a odcień ich skóry nie świecił na biało. Wszystko jasne - historia...taka piękna.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

