Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jemaa El Fna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jemaa El Fna. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 17 kwietnia 2014

Naciągacze, małpy i inne dzikie węże

Czy i  my wpadliśmy w sidła wszędobylskich sprzedawców? Oczywiście, że tak! Idąc przez Dżemaa el-Fna nagle ktoś bez powodu chwycił mnie za rękę. Odwróciłam się i zobaczyłam dwóch mężczyzn, którzy na rękach mieli makaki. Nim zdążyłam pomyśleć o tym, że te małpy to zapewne w czystej postaci kłopoty - jedna z nich już siedziała na moich rękach. Małpy były wytresowane i swoim zachowaniem faktycznie zachwycały. Chętnie dawały buziaki i... pozowały do zdjęć, do robienia których ich właściciele gorąco zachęcali. Zapominamy więc na chwile o tym, że nikt na tym placu nie wystaje charytatywnie i poddajemy się urokowi tych przesympatycznych pchlarzy. No ok... Przyznaję się - ich obecnością w pierwszej chwili byłam przerażona. Stworzenia te nie są bowiem rozmiarów chomika, a wcześniej oglądać dane mi je było jedynie w zoo. Za to Adaś - on jak najbardziej rozkoszował się ich obecnością.

Zanim przejdę do dalszej części małpich opowieści zapewnię Wam odrobinę dobrego humoru i pokaże jak wyglądało owe spotkanie. Więc pośmiejcie się troszkę, a następnie zapraszam do dalszej części lektury...

wtorek, 15 kwietnia 2014

Marrakesz bez tajemnic

Znalezienie hotelu w tym mieście nie stanowiło najmniejszego problemu. Jeden z pierwszych na naszej drodze stał się schronieniem tej nocy. W Maroko dość popularnym jest wynajmowanie tarasów. Zazwyczaj materac na dachu jest sporo tańszy niż pokój więc wydaje się to być całkiem niezłym rozwiązaniem. Haczyk polega ta tym, że Marokańczycy nie chętnie wynajmują tarasy - powód jest prosty - chcą zarobić więcej. Na szczęście my trafiliśmy na Muhammada, który nie był właścicielem hotelu, a jedynie jego pracownikiem. Miał stałą pensję więc nie zależało mu na tym by skroić nas na kasę i bez problemu wynajął nam miejsce na dachu za pół darmo. 

Muhammad nazywał nas "Tak, Tak" ponieważ uważał, że właśnie tego zwrotu Polacy używają najczęściej. 

Narzekamy czasami na dwunastu-godzinne zmiany w pracy, prawda? A co powiecie na to, że on jako
recepcjonista praktycznie mieszkał w swoim miejscu pracy? Muhammad w ciągu miesiąca wolne miał jedynie 3 dni - resztę czasu spędzał w hotelu. I nawet płaca nie wynagradzała tych warunków - około 1500 dirhamów miesięcznie ( ok. 150 euro ). Osobiście bałabym się próbować przeliczać ile kosztuje jego pracodawcę godzina jego pracy...

Zostawiamy plecaki na tarasie i idziemy zobaczyć słynny plac Dżemaa el-Fna. Przykro mi, ale nie dane było nam widzieć tego o czym czytaliśmy przed wyjazdem. Artykuły te przedstawiały Marrakesz jako niezwykle barwny i tajemniczy. Turysta znaleźć się miał wśród rzeczywistości, której nigdy nie doświadczył. Czarować go mają Berberowie przechadzający się po placu i od czasu do czasu opowiadający jakieś miejscowe legendy. Ma wąchać nieznane mu dotąd zapachy, obserwować kobiety, które swoje dłonie i stopy ozdabiają modnym w tamtym rejonie tatuażem z henny. Muzyka koić ma nerwy...

niedziela, 13 kwietnia 2014

Kiepskie Baśnie tysiąca i jednej nocy

Historia Marrakeszu zaczyna się już w XI wieku, ale wtedy ciężko było nazywać go stolicą południowego
Maroko. Był on wtedy bowiem jedynie niewielką siedzibą plemienną wzniesioną głównie z gliny i kamienia
znajdującą się na szlaku karawan. Kolejne stulecia dały mu jednak szanse rozrośnięcia się do dzisiejszych rozmiarów i sprawiły, że przestał być on oazą dla kupców, a stał się nią dla turystów.



Mury w mieście liczące sobie w tej chwili już dziewięć wieków przetrwały do czasów współczesnych w niemal nienaruszonym stanie - materiał, z którego powstały to tabia, której z kolei głównych składnikiem jest czerwona glina. Drogi czytelniku - czy pamiętasz co powiedział do nas sprzedawca skór w Casablance? "Kolor Marrakesz jest brązowa!" - a wypłowiała czerwień ma właśnie brązowy odcień. Marrakesz jest więc brązowym miastem, a sprzedawca miał racje.