Pokazywanie postów oznaczonych etykietą berberowie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą berberowie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 19 kwietnia 2014

Bazar i zszargane nerwy

Istnieje kilka typów jeśli chodzi o sprzedawców. Jedni atakują z zaskoczenia i nim dowiesz się co właściwie
chcą Ci sprzedać - oni już uznają, że Ci to sprzedali. Inni starają się wprowadzić potencjalnego klienta w bardzo rodzinny nastrój i gdy ten podda się choćby odrobinę tej atmosferze Ci wciskają mu swój towar. Kolejnym typem są Ci od przedmiotów stworzonych przez Berberów czy też sprowadzonych prosto z Sahary. Oferują oni niezwykle cenny towar liczący często setki lat albo nawet tysiące i nierzadko zdarza się, że głównym materiałem z którego dana rzecz została wykonana jest "średniowieczny plastik", albo "guma zwulkanizowana przez Mahometa". Opcjonalnie srebro - tak stare, że pozbawione próby i barwiące palce na zielono. Ci są niezwykle groźni ponieważ każdy tego typu defekt potrafią oni wytłumaczyć w taki sposób, że turysta nie dość, że kupi ten badziew to jeszcze odejdzie zadowolony.
A było to tak...

wtorek, 15 kwietnia 2014

Marrakesz bez tajemnic

Znalezienie hotelu w tym mieście nie stanowiło najmniejszego problemu. Jeden z pierwszych na naszej drodze stał się schronieniem tej nocy. W Maroko dość popularnym jest wynajmowanie tarasów. Zazwyczaj materac na dachu jest sporo tańszy niż pokój więc wydaje się to być całkiem niezłym rozwiązaniem. Haczyk polega ta tym, że Marokańczycy nie chętnie wynajmują tarasy - powód jest prosty - chcą zarobić więcej. Na szczęście my trafiliśmy na Muhammada, który nie był właścicielem hotelu, a jedynie jego pracownikiem. Miał stałą pensję więc nie zależało mu na tym by skroić nas na kasę i bez problemu wynajął nam miejsce na dachu za pół darmo. 

Muhammad nazywał nas "Tak, Tak" ponieważ uważał, że właśnie tego zwrotu Polacy używają najczęściej. 

Narzekamy czasami na dwunastu-godzinne zmiany w pracy, prawda? A co powiecie na to, że on jako
recepcjonista praktycznie mieszkał w swoim miejscu pracy? Muhammad w ciągu miesiąca wolne miał jedynie 3 dni - resztę czasu spędzał w hotelu. I nawet płaca nie wynagradzała tych warunków - około 1500 dirhamów miesięcznie ( ok. 150 euro ). Osobiście bałabym się próbować przeliczać ile kosztuje jego pracodawcę godzina jego pracy...

Zostawiamy plecaki na tarasie i idziemy zobaczyć słynny plac Dżemaa el-Fna. Przykro mi, ale nie dane było nam widzieć tego o czym czytaliśmy przed wyjazdem. Artykuły te przedstawiały Marrakesz jako niezwykle barwny i tajemniczy. Turysta znaleźć się miał wśród rzeczywistości, której nigdy nie doświadczył. Czarować go mają Berberowie przechadzający się po placu i od czasu do czasu opowiadający jakieś miejscowe legendy. Ma wąchać nieznane mu dotąd zapachy, obserwować kobiety, które swoje dłonie i stopy ozdabiają modnym w tamtym rejonie tatuażem z henny. Muzyka koić ma nerwy...

sobota, 22 marca 2014

"To jest berberyjskie."

Berberowie to rdzenni mieszkańcy Afryki północnej i Sahary. W dzisiejszych czasach Berberów można
spotkać na terenach ciągnących się od Egiptu aż po wybrzeże Atlantyku oraz od brzegów Morza Śródziemnego po południowe granice Sahary. Naród ten posługuje się swoim własnym językiem. Najczęściej można usłyszeć berberyjski w Maroko i Algierii.

Barbarzyńca - to właśnie oznacza nazwa Berber (łac. barbarus). Co zabawne owi barbarzyńcy wolą nazywać siebie - Imazighen - co oznacza po prostu - ludzie wolni.

W krajach współcześnie istniejących na rodzimych ziemiach Berberów prowadzona jest polityka, która na celu ma wynarodowienie koczowniczej nacji i w końcu wchłonięcie jej w swoją własną.

Wynika z tego, że Berberowie nie są powszechnie akceptowani na terenach, na których żyją. Dlaczego więc przy co drugim straganie słyszymy "To jest berberyjskie"? Dlatego, że są oni drugim w kolejce skarbem Maroko zaraz po olejku arganowym - nazywanym marokańskim złotem. Ci wolni ludzie wzbudzają w przyjezdnych wiele emocji. Wielu jest nimi zafascynowanych. Doskonałym chwytem marketingowym jest więc takiemu turyście podsunąć pod nos chiński łańcuszek z masowej produkcji i zacząć wciskać bajkę o tym, że ma on setki lat i został zrobiony ręcznie przez Berberów właśnie. Dobre, prawda?