Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanger Med. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tanger Med. Pokaż wszystkie posty

sobota, 28 czerwca 2014

Prom do Europy

Nasze znajome z Japonii w przeciwieństwie do nas nie zadbały o swoją drogę powrotną. Bilet kupiły na
chwile przed odpływem mocno przepłacając. Nie, nie dlatego, że bilety były droższe płynąc z Maroko do Europy. Po prostu "pośrednik", który pomógł im w dokonaniu transakcji wziął dla siebie trochę ponad sto procent ceny biletów. Czy zgodnie z prawem - raczej nie. Panny dały się nabrać najprawdopodobniej dlatego, że nie znały cen biletów, a gość wydawał się być przekonujący. Dodatkowo były zmęczone i najwyraźniej nie musiały przeliczać każdego eurocenta na jedzenie jak my...

Staraliśmy się je poinformować o tym, że gość zwyczajnie je naciąga, ale ten skutecznie zamykał nam gęby. Pannom się spieszyło i chciały zdążyć na najbliższy prom - z tego też powodu nie dopytywały o co właściwie nam chodzi. Pożegnaliśmy się z nimi i zaczęliśmy załatwiać sprawy własnego przepływu. Pech chciał, że ten sam krętacz, który chwile wcześniej zdarł pieniądze z tym postaci z anime stacjonował właśnie przy okienku naszego przewoźnika - IMTC.

Pozbawiony był możliwości zarobienia i na nas bo mieliśmy bilety powrotne. Wystarczyło je podbić i czekać na godzinę odpływu. Nie wiem czy po złości za próbę ostrzeżenia Japonek, czy też nie, ale dostaliśmy po pieczątce z datą dnia poprzedniego. Zwróciliśmy mu na to uwagę, ale nie przejął się tym i powiedział, że ten fakt nie ma znaczenia. Po tych słowach - ulotnił się bez śladu pozostawiając miejsce swojego urzędowania zamkniętym na klucz.

czwartek, 26 czerwca 2014

Najbardziej popaprane stado na świecie

W ostatnim dniu pobytu w Maroko dostałam zapalenia gardła. To znaczy - infekcja zaczęła się znacznie
wcześniej, ale to właśnie w przeddzień wyjazdu nastąpiła kumulacja bólu. Tego typu dolegliwości są dość perfidne -  jak zapewne wiadomo Wam z własnego doświadczenia, a w połączeniu z brakiem odpowiednich specyfików do ich zwalczania są po prostu nie do zniesienia!

Przeklinałam swój los bez liku paląc przy tym papierosa za papierosem. W niczym to nie pomagało, a jedynie zwiększało moje klucie w gardle. I wtedy do mnie dotarło, że podrażniłam je zapewne tymi tanimi marokańskimi papierosami, których głównym składnikiem był ciemny tytoń - ten bardziej duszący.

piątek, 24 stycznia 2014

Ostatnia noc w Europie

Piękny zachód słońca w przeddzień wypłynięcia do Maroko.
Kiedy wstaliśmy okazało się, że budziki były bezradne wobec naszego zmęczenia i zaspaliśmy jakieś dwie godziny. Camping nie należał do miejsc dzikich i wymagał zapłaty. Problem był tylko taki, że jeśli nie wywiążemy się z płatnością do godziny 11:00 automatycznie doliczane nam jest kolejne pół doby. A gdy wstaliśmy była już dziesiąta. W pośpiechu spakowaliśmy się. Kolejny problem - nie mamy przy sobie gotówki, a płatność kartą odpada, do najbliższego bankomatu jest spory kawałek drogi. Umawiamy się, że zostanę z plecakami, a Adaś bez obciążenia szybko pobiegnie po pieniądze. 

Ale nie wracał już od prawie godziny. Pora podwyższenia stawki była bliska chwili gdy wzrośnie. A ja z powodu brudnych rąk - nawet nie mogłam poobgryzać sobie paznokci ku rozładowaniu stresu. Dzwonię jeden raz, drugi... nic. W końcu widzę, że biegnie i dosłownie w ostatniej minucie wbiega do niemiłego właściciela pola namiotowego. Ten ze złością przyjmuje należyte pieniądze, ze złością, bo zdawał się liczyć na naszą pomyłkę. 
- Wszystko zajęło tak dużo czasu, bo bankomat nie chciał mi wydać pieniędzy - tłumaczy Adaś. - Wszystko przebiegło jak powinno, ale na końcu nie dostałem ani forsy, ani potwierdzenia wypłaty i musiałem iść do banku i udając, że rozumiem po hiszpańsku dowiedzieć się co się stało. Rzecz jasna - nikt nie potrafił mi pomóc! 

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze.