Pokazywanie postów oznaczonych etykietą port. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą port. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 lipca 2014

Noc w europejskim Marrakeszu

Jak już wspomniałam w poprzednim poście gdy opuściliśmy prom na zewnątrz panował już półmrok.
Algeciras jest miastem portowym więc dzikie plaże odpadają na samym starcie. To znaczy - na pewno znalazłby się jakiś skrawek dzikiej przyrody, ale istniało prawdopodobieństwo, że zanim byśmy je znaleźli zaczęło by już świtać. Przez myśl przeszło nam również aby rozbić się w krzakach, na którymś z rond w mieście. Hiszpanie i Francuzi mają tendencję do gospodarowania powierzchni na rondach w taki sposób aby przypominały one mini parki. Z resztą - sprawa jest świetna. Wybiliśmy sobie to z głowy jednak bo zauważyliśmy, że Algeciras oblegane jest przez ludzi o drobinę ciemniejszym kolorze skóry niż nasz, którzy już od wyjścia z portu oferowali nam haszysz i inne przyjemności będące na bakier z prawem.

Nie przemawia tu przeze mnie żaden rasizm. Nie ma na świecie człowieka, do którego pałałabym
nienawiścią za fakt jakiego koloru ma skórę bądź w jakim rejonie świata się urodził. Są jednak utarte stereotypy, które zmuszają nas do myślenia w konkretny sposób. Nie zakładając przy tym, że dany człowiek jest jakimś bo urodził się w Maroko, a zakładając, że jakimś może być bo jest Marokańczykiem. Czysta profilaktyka. Wierzcie mi, że za każdym razem kiedy jesteśmy zmuszeni kierować się stereotypami modlę się by ich przedstawiciel był ich całkowitym zaprzeczeniem.

czwartek, 13 lutego 2014

Where are you going?

Mając sprawę noclegu z głowy, ze szczękami wiszącymi niewiele nad ziemią poszliśmy do pokoju. Ani ja ani Adaś nie spodziewaliśmy się, że choćby raz podczas tej podróży będziemy spać w klimatyzowanym pomieszczeniu. A tu proszę. Klimatyzacja jest i na dodatek działa! W pokoju stało jedno ogromne łoże małżeńskie i jedno pojedyncze. To jest normą w marokańskich hotelach - możesz dziesięć razy powtarzać, że chcesz pokój z jednym łóżkiem, a i tak na 90% dostaniesz zestaw wielkie plus małe wyrko. Jakby wygód było mało w pomieszczeniu jest też telewizor. Stary, mój dziadek miał identyczny, ale mimo wieku nadal na chodzie. Nie korzystamy z niego - raz, że nie znamy arabskiego, ani francuskiego, a dwa, że mamy w planach spacer po mieście bez ciężkich plecaków.

Ledwie wystawiamy głowy z hotelu i przez chwile zastanawiamy się, w którym kierunku iść, a już stoi koło
nas - jak go nazwaliśmy - "Pomagier". Nie mam pojęcia czy takie słowo w ogóle występuje w języku polskim, ale my nazywając tak jakąś osobę mieliśmy na myśli kogoś kto niósł nam całkowicie zbędną pomoc i często swoim natręctwem wyprowadzał nas z równowagi. Tym razem rolę "pomagiera" odegrał tłusty mężczyzna średniego wzrostu. Jadł coś więc z gębą pełną żarcia zapytał nas dokąd idziemy. Zgodnie z prawdą odpowiedzieliśmy, że jeszcze nie wiemy. Ale on wiedział doskonale. Pokierował nas abyśmy poszli do portu gdzie można kupić przepyszne sardynki. Tak się o tych rybach rozgadał, że aż sama zrobiłam się potwornie głodna. A potem powiedział żebyśmy przyszli do lokalu na rogu (wskazał go palcem) na herbatę.